Wegańska Pyra.

Jest taka roślina. Niepozorna brudna bulwa, bezkształtna, w przekroju nijaka, nieprzyjemna w smaku i zapachu, niejadalna na surowo. Roślina, która bardziej przypomina kamień niż cokolwiek jadalnego. Roślina, która pomimo tego należy do ścisłej czołówki produktów spożywczych, które każdego dnia ratują ludzkość. Od tysięcy lat. Uratowała miliardy obiadów, setki milionów imprez, miliony seansów filmowych, setki tysiące nieklejących się rozmów czy tysiące wpisów na blogach. No dobra. Nie wiem dokładnie co i ile. Wiem jedno. Uratowała ten wpis.

O ziemniakach pisałem nie raz. Wracam do nich jak do domu. Po kolejnej podróży kulinarnej, zmęczony pracą nad potrawami innych państw, narodów czy światopoglądów. Rozglądam się wtedy po najbliższym otoczeniu i ze zdumieniem odkrywam, że nadal jest coś o czym jeszcze nie napisałem. Na przykład coś o ziemniakach.

Albo inaczej. Wracam do nich też, gdy odkrywam że poza moim własnym domem, w drugiej części świata, przygotowuje się je w taki sposób, którego jeszcze nie znałem. Wracam do nich też wtedy, kiedy nie mam zupełnie pomysłu na to o czym pisać. Ziemniaki są przecież bardzo wdzięcznym lądem. Idealnym do dalszej, niemalże niekończonej się eksploracji. Tym razem nie odkryję niczego nowego. Tematem tego wpisu jest bowiem jeden z najbardziej popularnych, znanych w całej Polsce sposobów na przetworzenie ziemniaków, czyli kluski śląskie.

W zasadzie na tym jednym zdaniu, zawierającym ten jeden zwrot, mógłbym zakończyć ten wpis. Nie znam bowiem nikogo, kto przynajmniej raz nie słyszał, nie widział lub nie próbował klusek śląskich. To tradycyjny element kuchni polskiej, związany z nią do zarania dziejów, wpisany na listę tradycyjnych produktów dwóch regionów naszego kraju. Element tysięcy obiadów, składnik większości menu polskich restauracji, knajp, gospód, barów. Mógłbym, ale nie zakończę.

W całej swojej pospolitości odkryłem dziś, że przepis, który posiadam na te kluski, jest wegański. Dopiero dodawane do niego pozostałe elementy posiłku determinują jego charakter. Przepis tez nie jest oczywiście, ani odkrywczy, ani nowy. Nietypowe w nim jest tylko moje spojrzenie.

Przepis, z którego skorzystałem:

kilka ziemniaków (mączystych)
mąka ziemniaczana
sól

Ziemniaki umyć i obrać. Ugotować, odcedzić i gorące ugnieść na jednolita masę. Pozostawić pod wystygnięcia. Ugnieść na dnie pojemnika tak i wyrównać powierzchnię. Podzielić całość na cztery równe części. Wyjąć jedną część, odłożyć na bok i w miejsce, które w ten sposób powstało, wsypać mąkę. Dokładnie tyle ile ma puste miejsce. Dołożyć odjęte ziemniaki. Ugnieść dokładnie na jednolita masę. Toczyć niewielkie kulki. Spłaszczać je i serdecznym palcem ugniatać w nich dołeczki. Zagotować w garnku wodę. Posolić ją. Gotować kluski porcjami aż do wypłynięcia na wierzch. Wyjmować łyżką cedzakową. Podawać z ulubionym sosem lub podsmażona cebulką.

Brak źródła tego przepisu świadczy o tym, że znam go na pamięć.

Nie będę rozpisywał się na temat smaku, zapachu czy konsystencji tych klusek. Są idealne. Jędrne, sprężyste, ziemniaczane, doskonałe jako dodatek do wyrazistych sosów, każdego rodzaju. Tradycyjnie podaje je się z pieczeniami mięsnymi oraz gęstym ciemnym lub jasnym sosem. W proponowanej przeze mnie wegańskiej wersji dodatki pozostawiam wyobraźni czytającego. Jestem pewien, że czerpanie inspiracji z kuchni innych państw czy nawet kontynentów nie będzie ani przesadą, ani błędem.

Choć brzmi to nietypowo, kluski śląskie podane w sosie tikka masala, curry czy barbecue nie stracą przecież niczego. Mogą smakować wręcz wyśmienicie. Zyskają jedynie zupełnie nowy, nieznany dotąd wymiar. Możliwość spojrzenia na nie z zupełnie nowego punktu widzenia.

  • A ja lubię ziemniaki właśnie takie sote- znaczy gotowane i rozgniecione z masełkiem <3!
    absolutnie mogę jeść codziennie 😀
    ps.a kluski chyba raz w życiu jadłam i jakoś nie przemawiają do mnie 😉

    • 1 na 10 osób nie lubi klusek śląskich. I kto? AGA! 😀 😀 Uwielbiam Cię 🙂 😀

      • Omg! Nie wiedziałam że jestem NISZOWA! 😀 :*

        • Wolę mniej wyszukany zwrot. Wysublimowana będzie ok :D: D

  • Dokładnie tak samo robię kluski, teściowa jeszcze podpowiada, że do wody, w której się gotuje kluski, można dodać łyżkę mąki ziemniaczanej, żeby kluski nabrały połysku. Uwielbiamy z młodym te kluski tak naprawdę to można je jeść nawet na słodko 😉

    • Na słodko nie jadłem, ale jestem pewien że są pyszne 😀 Pozdrowienia dla teściowej 😀 P.S. A tak na marginesie to skąd pochodzi?

      • To zależy w którym pokoleniu, pokolenie wyżej – Śląsk (chyba) 🙂

        • A jednak! Czyli najlepszy przepis na śląskie pochodzi ze Śląska 😛 😀 Super!

  • Klinika Zdrowego Jedzenia

    Wczoraj jadłam placki ziemniaczane, ale jak teraz widzę te wegańskie pyry to, aż mi ślinka cieknie 🙂

    • Mają w sobie coś takiego, że mi tez na samą myśl ślinianki pracują na pełnych obrotach 😀 Pozdrawiam!

  • AZ AZ

    kto nie lubi tych klusek!? ja uwielbiam 😉

    • Tez mi się tak wydawało, ale napisałem ten tekst i poczytałem komentarze 🙂 1 na 10 osób nie lubi klusek śląskich 😀 Pozdrawiam!

  • Marek Minimalista

    Aż mnie naszło na ziemniaki.

    • Do dzieła Marku! Czynów, nie słów 😀 Pozdrawiam!

  • Jud

    Muszę kiedyś spróbować takiej wersji, bo u mnie mama dodaje jeszcze jajko. A tak w ogóle to bardzo dawno nie jadłam klusek śląskich 😉

    • Z jajkiem czy bez są pyszne 🙂 Będzie mi bardzo miło jak dasz znać, gdy zrobisz 😀 Pozdrawiam!

  • Kasia Motyka Kocikowa Dolina

    Piszesz o ziemniakach jak o brylantach… uwielbiam sposób, w jaki serwujesz najzwyklejsze danie, poprzedzone czułym wręcz wstępem…
    Działasz na zmysły, nie tylko smaku 🙂 Niesamowity jak zawsze 🙂
    Pozdrawiam i fajnie że piszesz 🙂
    A swoją drogą… rzeczywiście wolę ziemniaki, a znam się i na brylantach akurat 😉

    • Dziękuję 😀 Bardzo mi miło. Ja tez wole ziemniaki, ale czasem muszę wyjść poza schemat, żeby mieć o czym pisać 😀 Pozdrawiam!

  • Uwielbiam kluski śląskie, szczególnie z duszonymi warzywami <3 Właśnie wczoraj zrobiłam na niedzielny obiad 🙂

    • Genialnie! Przyznam, że z warzywami jeszcze nie jadłem 😀

  • Czyli Artur, skoro znasz na pamiec, wydalo sie – jestes milosnikiem klusek slaskich. I okazuje sie, ze nasza tradycyjna narodowa kuchnia obfituje w przepisy weganskie. Wbrew tym, ktorzy chcieli by nas przekonac, ze tradycyjnie obiad bez miesa – to nie obiad. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Niezmiennie mnie to zaskakuje. Wegańska filozofia żywienia nie jest w ogóle obca kuchni polskiej. Wiele rodzimych dań nie musi być podawanych z mięsem, czy robionych na bazie produktów pochodzenia zwierzęcego. To zawsze była i jest kwestia wyboru 🙂 Pozdrawiam równie serdecznie!

  • Uwielbiam! Fajnie, że nie zamykasz się na nieznane połączenia smaków. Można odkryć wiele dobrego.

  • No i mi się śląskich zachciało ;P To się znaczy, że pióro masz przekonujące 😀 A tak swoją drogą, to zawsze w kluskach śląskich najbardziej lubiłam… to dzielenie ziemniaków na cztery części i wypełnianie jednej mąka. Mistrzostwo globu 😀