Prawdziwy Wieśniak.

 

Uwielbiam ziemniaki. Niezależnie od tego jak są podane albo z czym, mogę zjeść każdą ich ilość. W końcu jestem pochodzącym ze wsi Polakiem i do tego pół krwi Wielkopolaninem. Ziemniaki są niejako wpisane w historię mojego życia i skład kodu genetycznego. Dlaczego więc tak mało o nich piszę? Najtrudniej dostrzec wartość tego, co oczywiste.

Wstrzymaj oddech na dłużej niż minutę. Na dwie. Trzy. Jeżeli wytrzymasz aż tyle, przekonasz się czym jest powietrze. Coś tak oczywistego, o czym nie myślisz na co dzień, staje się nagle niezbędnym do życia skarbem. Jest nim stale, ale Twoja świadomość się tym nie zajmuje. Czy tak jest ziemniakami? Nie dosłownie, ale bardzo podobnie.

2008 rok został ogłoszony przez FAO (Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) rokiem ziemniaka. Znany od tysięcy lat, sprowadzony pod koniec XVI wieku do Europy jest obecnie czwartą pod względem wielkości produkcji rośliną uprawną oraz jednym z podstawowych składników jadłospisu na całym świecie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemniak). Niemalże cała ludzkość nie wyobraża sobie życia bez ziemniaka. Wątpisz w to? Zastanów się chwilkę głębiej. Okazuje się bowiem, że w tej czy innej postaci, ziemniak jest obecny w Twoim otoczeniu niemalże wszędzie.

Osobiście najbardziej lubię ziemniaki w każdej postaci. Nie jestem wybredny. Gdy jednak pomyślę o określonych połączeniach ziemniaków mam ściśle sprecyzowaną hierarchię. Uwielbiam ziemniaki z rożnymi formami mlecznymi: masłem, serami, jogurtem, kefirem. Dałbym sobie obciąć kończyny za ziemniaki z sosami mięsnymi w każdej postaci. Najbardziej jednak przepadam za najmniej znanym mi do tej pory połączeniem: ziemniakami z mielonym mięsem, dusznym w aromatycznym ziołowym sosie, z dodatkiem koncentratu pomidorowego.

To zupełnie nowe dla mnie połączenie. Samą koncepcję podawania ziemniaków z mielonym mięsem znam oczywiście od dzieciństwa. Wystarczy, że wspomnę o gołąbkach, kotlecie mielonym czy pulpetach. Takiego sposobu jednak nie znałem. Zaskoczył mnie on i zachwycił jednocześnie. Okazał się bowiem spełnieniem moich kulinarnych oczekiwań. Proste, ale czasochłonne rozwiązanie ze zdumiewającym efektem

Mam tu na myśli charakterystyczną dla kuchni angielskiej potrawę cottage pie. Należy ona do kanonu codzienności kulinarnej tego kraju i jest tak popularna jak nasz mielony czy bigos. Dlatego też nie ma najmniejszej szansy, by podać jeden, ściśle określony przepis na tę potrawę. Ważne jest tylko, by zachować koncepcję specyficznego sposobu przygotowywania cottage pie. Jak sama nazwa wskazuje jest to bowiem formą specyficznego ciasta lub raczej zapiekanki, w której istotne jest połączenie warstwy mięsnego gulaszu i puree ziemniaczanego.

Przepis, z którego skorzystałem:

1 łyżka oliwy
1 drobno posiekana cebula
2 średnie marchewki, pokrojone w kostkę
2 gałązki selera naciowego, pokrojone
700 gr mielonego mięsa wołowego lub wołowo-wieprzowego
2 ząbki czosnku posiekane
2 łyżki koncentratu pomidorowego
2 łyżki mąki pszennej
3 łyżki sosu Worcestershire lub sojowego
1 kostka rosołowa rozpuszczona w 500 ml wrzątku lub 500 ml bulionu
10 g świeżego tymianku lub 2 łyżeczki suszonego
liść laurowy
1,5 ziemniaków
50 ml chudego leka
25 g masła

Rozgrzać oliwę na dużej patelni. Dodać cebulę, marchew i seler naciowy. Smażyć przez 10 minut aż zmiękną i zaczną się rumienić. Dodać porcjami mięso i smażyć przez 10 minut, mieszając. Dodać czosnek, koncentrat pomidorowy. Wymieszać dokładnie. Podgrzewać przez 2 minuty. Dodać mąkę, sos Worcestershire lub sojowy, bulion,tymianek oraz liść laurowy. Zagotować i dusić na małym ogniu przez 40-45 minut, aż się sos zredukuje. W międzyczasie ugotować ziemniaki, ugnieść je z masłem mlekiem tak, by powstało puree. Usunąć z mięsa liść laurowy. Wyłożyć mięsną mieszankę do żaroodpornego naczynia. Na wierzch wyłożyć puree ziemniaczane. Wstawić naczynie do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec 30-35 minut, aż powierzchnia puree zrobi się złota.

Przepis pochodzi z książki Classic Recipe Collection by Sainsbury’s, s. 46.

Cottage Pie, czyli wiejski placek to mocno zmodyfikowana wersja naszego placka po zbójnicku. Jego daleki kuzyn z wysp. Jest jednak niemniej smaczny i aromatyczny. Ziemniaki pełnią w nim rolę główną, a mięsny sos stanowi do nich niezwykle ważny dodatek. Razem stanowią bowiem doskonałą całość. Pełne danie, które urzeka puszystością i miękkością puree. W którego soczystym i słodko kwaskowym sosie można się zakochać bez pamięci. Z którym trudno się rozstać, nawet po kilku przesadnie dużych porcjach.

Początkowa lektura przepisu może bowiem nasunąć błędny wniosek, że placka wyjdzie za dużo. 70 deko mięsa, plus dodatki, półtora kilo ziemniaków. To istny kolos! Nic bardziej mylnego. Kolos jest tak smaczny, że nie sposób mu się oprzeć. Znika w mgnieniu oka, pochłaniany ogromnymi porcjami. Jest oczywiście bardzo sycący i nie pozwala na irytujący niedosyt. Ma jednak jedną, niezaprzeczalnie ważną cechę. Doskonale smakuje również następnego dnia, po odgrzaniu w piekarniku czy nawet mikrofali. Tymianek nie traci aromatu, czosnek ostrości, cebula i marchewka słodkości, mięso soczystości, a puree mleczno-maślanego posmaku. Niedzielny obiad może z powodzeniem uprzyjemnić i znieść trudy poniedziałkowej przerwy posiłkowej.

Bogata w skrobię bulwa, która nie wyróżnia się niczym specjalnym to prawdziwy skarb zarówno pod względem gospodarki żywieniowej jaki i kulinarnych przygód. Choć uważam, że wiem jeszcze niewiele, to i tak mogę na poczekaniu wymyślić co najmniej kilkanaście sposobów na jej zjedzenie. Przyznam, że ta niespecjalnie ładnie wyglądająca roślina nadal potrafi mnie zaskoczyć i mam nadzieję, że zrobi to jeszcze nie raz, choć trudno mi na co dzień dostrzec i docenić jej wartość. Jako człowiek wychowany na prostej kuchni przeceniam tylko to, co w moich oczach wykwintne i rzadkie. A przecież codzienność nie składa się tylko z uniesień. Jej budulcem jest również, a może i w większości, moja ukochana zwykłość.