O Mnie

Żyję w pospiechu. Z godziny na godzinę, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. Żyję dniem wczorajszym. Żyję jutrem. Czas przecieka mi przez palce. Moje dni umykają pomiędzy pracą a domem, wypełnione zbędnymi wrażeniami i informacjami. Przesycony nie dostrzegam wartości poszczególnych chwil. Jak pasażer pędzącego pociągu, widzący tylko odległy, nieruchomy horyzont. Reszta jest tylko rozwianym, migotliwym złudzeniem.

Doskonałe rozwiązanie na to, by na chwilę się zatrzymać, by zwolnić tempo, znalazłem w wykonywaniu czynności, które wymagają skupienia i cierpliwości. Prostych, które nie angażują zbyt dużych środków finansowych. Nie wymagają specjalnych predyspozycji. Nie obciążają. W przygotowywaniu produktów żywnościowych. Używam świadomie tego zwrotu, gdyż część rzeczy, które robię można bez problemu kupić w sklepie. Ja wolę je sam przygotowywać. Przejść samodzielnie cały proces. Od idei, inspiracji czy pomysłu, poprzez analizę receptur, zdobywanie surowców i narzędzi, organizowanie miejsca i czasu, aż po finalny produkt. Mieć pełną świadomość na każdym etapie ich przygotowania. Osiągać sukcesy, popełniać błędy. Cieszyć się z efektów. Takich jakimi są.

To co prezentuję na tym blogu, nie jest listą przepisów. Tych można znaleźć w internecie aż za dużo. To mój sposób na poszukiwanie spokoju i wytchnienia w rozpędzonej rzeczywistości. Pretekst do zatrzymania się, pochylenia nad chwilą, skupienia na teraźniejszości. To trening cierpliwości, czekania na efekt pracy. Czekania godzinę, kilka, dobę, kilka, tydzień, kilka, miesiąc kilka. Aż do skutku. Ciesząc się wynikami.

Niezależnie od tego czy mi coś wyjdzie, czy nie.

Mam na imię Artur i jestem.