Jabłko Niezgody.

12383186_1660293910899060_1642455158_n

Nie umiem rywalizować. Nie umiem startować w zawodach, niezależnie od tego czy biorę w nich udział jako zawodnik, sędzia czy jako widz. Sama idea potyczki jest dla mnie wysoce niekomfortowa i wywołuje mój wewnętrzny sprzeciw.

Ostatni tydzień przyniósł ze sobą wiele nowych wrażeń. O tych, niedotyczących bloga nie będę wspominał. Są zbyt bolesne lub zbyt osobiste. Wspomnę o tych, które wprowadziły poważny zamęt w moich emocjach, dotyczących pracy z blogiem i moich relacji z autorami innych witryn. Parę dni temu autor bloga Andrzej Tucholski, niejaki Andrzej Tucholski, ogłosił rozpoczęcie piątej edycji konkursu, zabawy, nie wiem jak to określić, pod nazwą Autorzy polecają autorów. Shareweek. Prostej koncepcji, której idea zawarta została w jej nazwie.

Shareweek ma na celu wyłonienie najczęściej polecanych i najchętniej odwiedzanych blogów oraz kanałów na YouTube spośród tych, które zostaną zgłoszone przez autorów innych blogów lub kanałów na YouTube. Wszystko wydaje się być proste i przesiąknięte atmosferą dystansu i dobrej zabawy. Poza jednym. Nadrzędnym warunkiem uczestniczenia w Shareweek jest bowiem zgłoszenie tylko trzech propozycji. Ten właśnie warunek wywołał we mnie zamęt, o którym pisałem wcześniej.

Zamęt ten jest bowiem wynikiem mojego braku zgody na konieczność dokonania jakiegokolwiek wyboru. Starając się zupełnie na luzie i bez zbędnych emocji zadecydować o tym, jakie blogi wywarły na mnie największy wpływ i jakie zrobiły największe wrażenie, szybko dochodzę do jednego wniosku, że nie umiem podjąć żadnej decyzji. Im dłużej o tym myślę, tym więcej mam rozterek i w tym większy zamęt sam siebie pakuję. Zmieniam co chwila decyzję, przepisuję swoją listę wciąż na nowo, przeobrażam ją i stale dochodzę do tego samego wniosku, że nie umiem podjąć żadnej decyzji. Problem polega na tym, że nie umiem wybrać trzech witryn, które bez jakichkolwiek wątpliwości mógłbym uznać za ważne i wartościowe w moim życiu. Dla jasności dodam, że tylko trzech.

Od pierwszych chwil mojej pracy na własnym blogu poznałem bowiem zbyt wiele ważnych i wartościowych dla mnie osób. Nie umiem, ot tak po prostu, wyodrębnić ich z ich własnej blogowej twórczości, zdehumanizować ich dzieła i określić ich wpływ na mnie tylko poprzez pryzmat prowadzonych przez nich witryn. Tego po prostu nie da się zrobić. Dlatego wielce krzywdzące byłoby w moich oczach wybranie spośród nich kogoś dla mnie ważnego i ważniejszego. Każda bowiem nowo poznana strona nie funkcjonuje dla mnie bez jej autorki lub autora. Same teksty, lub zdjęcia które znajduję na kolejnych odkrywanych przeze mnie blogach to tylko fasada obecności w nich ich własnych autorów. Ludzie, którzy stoją za każdą literą i każdym pikselem obecni są również w aktynowych kontach w mediach społecznościowych. Pojawiają się poprzez komentarze, umieszczane zarówno pod ich własnymi, jak i pod cudzymi czy moimi postami. Żyją również w prywatnych rozmowach, czy mailach. Nie umiem odrzucić wszystkich tych elementów i pozbawić prowadzonych przez nich witryn żywej i lubianej przeze mnie osoby. Nie umiejąc podjąć obiektywnej decyzji dlatego nie pokuszę się i nie sięgnę do wygodnego subiektywizmu.

Dlatego na łamach niniejszego wpisu nie umieszczę nazwy żadnego bloga, który zasługuje moim zdaniem na wyjątkowe wyróżnienie. Na takie wyróżnienie zasługuje w moich oczach każda witryna, która odwiedziłem, odwiedzam i będę odwiedzał. Staram się dawać temu wyraz za każdym razem, gdy znajduję czas na to, by skupić się i pochylić nad konkretnym wpisem czy postem na Facebooku lub Instagramie. Staram się aktywnie obserwować pracę osób, które do tej pory poznałem i polubiłem. Zostawiać po sobie ślad w postaci komentarza lub polubienia. Staram się też, w miarę możliwości powiększać to grono i z otwartością odwiedzać nowe dla mnie witryny. Kierując się przy tym bardzo ważną dla mnie regułą, że każdy blog jest efektem czyjeś pracy, jest czyimś dziełem i z samego tego faktu zasługuje na zainteresowanie. A jego autor lub autorka są potencjalnie moimi znajomymi, którzy być może staną się za chwilę, w jakimś sensie, mi bliscy. Tak jak stało się to już z autorkami i autorami kilkunastu blogów, które dane mi było poznać do tej pory.

Dopiero decyzja o rezygnacji z jakiejkolwiek formy faworyzowania czyjejkolwiek pracy pozwoliła mi odzyskać utracony na chwilę wewnętrzny ład. Nie podejmując wewnętrznej walki. Kapitulując bez jej kontynuowania, definitywnie, jednym zgrabnym posunięciem zakończyłem, rozgrywającą się we mnie potyczkę. Konkurs piękności w moich oczach wygrała już bowiem każda, odwiedzana przeze mnie witryna.

A co z nagrodą? Tytułowe jabłko zjadam ze smakiem, korzystając przy tym z bardzo prostego przepisu. W końcu to blog kulinarny, więc przepisu zabraknąć w nim nie może.

Przepis, z którego skorzystałem:

1 jabłko
o,5 litra czystej wody

Jabłko dokładnie umyć w czystej wodzie. Osuszyć papierowym ręcznikiem lub poczekać aż wyschnie. Zjeść w całości lub obrać i podawać pokrojone w kawałki. Jabłko można też zjadać mokre. Zanim wyschnie.

  • To tylko i wyłącznie Twoja decyzja czy chcesz wziąć udział, czy nie. Ja trakruję to jako zabawę, mimo, że sama robię poprawki na mojej liście
    blogów, ponieważ to naprawdę trudny wybór. 🙂 ale jesteśmy dorosłymi ludźmi, więc raczej nikt nie powinien się obrazić za to, że nie ma go na liście, a czemu nie docenić chociaż garstki autorów z tych których czytamy i cenimy? Rozumiem Twoje przemyślenia i Twój wybór!:) każdy ma do tego prawo. 😉 Ja jednak zdecydowałam się dać szansę 3 osobom na to, aby szerszy świat je poznał.
    😉

    P.S. Lubię mokre jabłka! 😉

    • Masz oczywiście rację 😀 Tylko, że ja nie zastanawiam się nad tym jakie emocje u kogokolwiek wzbudzi mój wybór, Na to nie mam wpływu. Bardziej skupiam się nad tym na co mam wpływ, nad swoimi emocjami. A perspektywa konieczności dokonania selekcji i wyboru wywołała u mnie taki natłok uczuć, że nie umiałem ich opanować inaczej niż poprzez rezygnację 🙂 Nie czułem się dobrze z tym przymusem, który sam sobie narzuciłem, sam więc go sobie odebrałem. Dopiero wtedy poczułem znów spokój 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Cotakpachnie?

    Arturze zgadzam się z każdym napisanym przez Ciebie słowem! Ja również nie potrafiłabym wymienić tylko 3 wartych dowiedzenia blogów.
    Może napiszę kiedyś sama takie zestawienie blogów, które polecam (ale musiałabym takich zestawień zrobić kilka, każdy w danej kategorii), a i tak liczba blogów w każdym takim wpisie byłaby wielokrotnością liczby 3.

    Pozdrawiam serdecznie i przepraszam, że ostatnio nie komentuję (co nie znaczy, że nie zaglądam i nie czytam), ale czas goni ostatnio za bardzo, a doba jest zdecydowanie za krótka.

    • Dzięuję 🙂 No właśnie to mam na myśli. Ten konkurs skłania mnie do wyrażenia w zupełnie inny sposób swojej wdzięczności dla osób, które spotkałem do tej pory na swojej drodze. Zbyt wiele, zbyt wielu osobom zawdzięczam by dręczyć się koniecznością wyboru. Nie lubię się dręczyć. Wolę spokój 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!
      Dziękuję za każdy komentarz i każde Twoje polubienie 🙂 Doskonale rozumiem brak czasu i wagę innych zajęć 🙂 Twoje słowa bardzo są dla mnie miłe! Ściskam serdecznie!

  • Podpisuję się pod Twoimi słowami wszystkimi kończynami, jakie posiadam.
    Przepis na jabłko świetny ;DDD

    • Dziękuję! Bardzo mi miło i cieszę się, że mnie rozumiesz 🙂 Przepis polecam! Naprawdę działa 😀 😀

  • Bardzo fajnie to ująłeś 🙂 Doskonale Ciebie rozumiem. 🙂

    • Dziękuję bardzo 😀 Dla mnie to naprawdę trudna sprawa. Cieszę się, że podzielasz moją opinię 😀 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Idealnie oddałeś rozterki myślę większości blogerów. Gdy nominowałem blogi rok temu, jasno wiedziałem kogo, niewiele dobrych blogów znałem (przy całym szacunku dla nominowanych). W tym roku doszedłem do momentu, który tak pięknie opisałeś. I… coś we mnie pękło. Bo przeczytałem sam mój wpis sprzed roku – jak to pamięć ulotna jest. I w głowie zakiełkował mi chytry plan. Zobaczymy czy mi się uda, w każdym razie ujrzałem światełko w tunelu. I rozwiązanie przedłożone na złotej tacy.
    Przepis na jabłko moim zdaniem wymaga uzupełnienia. Bo nie zrobiłeś tego, co zwykle robisz przygotowując przepis. Nie opisałeś tego momentu oczekiwania, gdy masz przed sobą pachnące jabłko. Gdy czekasz na ten magiczny moment pierwszego „gryza”. Chrupnięcie i strzał startera gdy neurony biegną w pocie czoła dostarczając doznania a Ty czekasz czy będzie to ciepła słodycz czy może kwaśny i cierpki agresywny smak. Chwila wahania i gryziesz dalej delektując się pierwotnym, naturalnym odczuciem. Każdy kolejny kęs niesie smutek, bo wiesz, że już niedługo… już za chwilę… dotrzesz do ogryzka. W którym też znajdują się smakołyki – pękate pestki. Koniec, jabłko zjedzone a Ty – jeszcze wciąż oszołomiony smakiem – zastanawiasz się czy sięgnąć po kolejne?
    Pamiętam kiedyś zimową (!) wyprawę do chłodni z jabłkami. Przytaszczyliśmy skrzynkę jabłek – starkingów. Charakterystyczne jabłka z wypukłymi końcami. Zajadałem się (ku rozpaczy żołądka) nimi do upadłego. Niby to tylko jabłko, a tyle smaku do życia wnosi… A poniżej fotka starkinga. Polecam, bo dobre!

    • Dziękuję Pawle! Czekam zatem z niecierpliwością na rozwiązanie, o którym piszesz 😀 Ja póki co innego niż oddalenie się w milczącym skupieniu nie znalazłem. Ciekawość zżera mnie do cna 🙂
      A propos żarcia… Faktycznie, przyznaję. Bardzo mocno zaniedbałem ten wpis pod względem opisu doznań zmysłowych. Na szczęście poprzez swój komentarz uzupełniłeś go w tak doskonały sposób, że nie pozostaje mi nic innego jak znów pochylić czoło i wyrazić mój szacunek 😀 Nawet w pierwszym momencie przyszło mi do głowy, żeby dopisać brakujący fragment, ale nie zrobię tego. Musiałbym przepisać Twój opis 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    • jeju ale jabłko, jak ja nie lubie jablek to, to bym zjadla 🙂

    • ligole the best ! 😀

    • Genialne uzupełnienie. 😀

      • Zgadzam się. Paweł dorzucił do ognia jak zawodowy palacz 😀 😀

  • Doskonale Cię rozumiem…sama nie potrafię się zdecydować, sama nie potrafię wybrać. Z jednej strony bardzo chcę wziąć udział w tej zabawie, a z drugiej strony miotają mną dylematy. Ja też wolę spokój…ale z drugiej strony, tym trzem blogerom mogę pomóc, podziękować. Innym też będę mogła, ale w inny sposób. Jak widzisz, strasznie pokręcona jestem w tym temacie;)

    • Dziękuję 🙂 Ano ja właśnie z tego pokręcenia wybrałem spokój 🙂 A jeśli chodzi o wdzięczność czy wsparcie to można je faktycznie okazywać na różne sposoby. Niekoniecznie za cenę moich własnych emocji. To po prostu jest nikomu do niczego niepotrzebne. 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Ja podeszłam do tego dyskryminacyjne w związku z tym ze z blogów dziewczyn nie mogłam wybrać wrzuciłam facetów, każda forma promocji jest dobra:)

    • Wspaniałe rozwiązanie 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie 😀 😀

  • Genialne! Podpisuję się rękami i nogami! 😀 Ja czytam kilka blogów- bo uwielbiam ludzi którzy za tym stoją i jestem ciekawa co mają do powiedzenia. Każdy z Was/bloggerów jest wyjątkowy i działając w sieci zostawia namiastkę siebie. A wybrać top 3? Niesprawiedliwe! Każdy zasługuje na wyróżnienie i już! I też nie lubię rywalizacji- stresuje mnie bardzo. Zdecydowanie wolę roić swoje i nie być porównywana (chociaż tego w życiu uniknąć się nie da).
    Świetny tekst Artur!
    ps. Mam nadzieje że te nieprzyjemne osobiste sprawy juz się unormowały :*

    • Dziękuję serdecznie 🙂 Robić swoje – to najlepsze co mogę dać innym i odczuwam wdzięczność za każde wyróżnienie i polecenie. Niezależnie od tego czy jest ono związane z jakąś większa akcją czy spontaniczne. Każda wzmianka w tekście posta, na blogu czy na FB wyzwala we mnie tak samo ogromną radość i poczucie dobrze wykonanej pracy jak każdy inny objaw uznania. Najlepsze jest to, że te uczucia nie podlegają rutynie. Uczucia jakie towarzyszyły mi podczas pierwszej wzmianki nie różnią się niczym od każdej kolejnej, gdyż wiem że są suwerennym aktem woli konkretnej wolnej osoby – a to zawsze jest najcenniejsze!
      P. S. Dziękuję 🙂 Tak wszystko jest tak jak być powinno. Zawsze było. Czasem po prostu tracę na chwilę dystans i akceptację 🙂 Pozdrawiam serdecznie :*

      • I to jest w Tobie cudowne: jesteś AUTENTYCZNY i SKROMNY! 😀
        ps. Dobrze to słyszeć 🙂 :*

  • No i mam dokładnie to samo. 😀 Ja też nie potrafię wybrać trzech z tych blogów, które bardzo cenię. Bo to są blogi na które wchodzę jak do przyjaciela, z zapytaniem co u niego słychać, to blogi które czytam z największym zainteresowaniem, bo bardzo cenię ich autorów. A takich blogów mam ze 13 (tak strzelam) 🙂 i jak tu wybrać 3? Chyba też wybiorę święty spokój. 🙂
    A co do przepisu. Skoro jest jabłko i woda to mogłeś je choć ugotować. Tym razem poszedleś na łatwiznę. 😛 😀

    • Dziękuję 😀 bardzo się cieszę, że podobnie myślisz. A co do przepisu na jabłko, to uznałem, że jakakolwiek obróbka termiczna komplikuje sprawę. A ma być przecież po prostu 😀 😀 Pozdrawiam Cię Basiu bardzo serdecznie!

  • Ja jakoś też jestem chyba na tym etapie czytania i blogowania, że nie miałabym ani chęci, ani umiejętności wybrania 🙂 w tym roku odpuściłam Share Week i pewnie odpuszczę i w kolejnym, bo jakaś taka moja konstrukcja … 🙂 tak jak piszesz, za każdym blogiem stoi jakiś człowiek i każdy jest unikatowy. Każdy daje mi coś innego i dlatego do nich zaglądam, bo ta wartość JEST. Czasem, tak jak w kuchni, połączy się kilka smaczków, które razem wzięte dają jakiś niewiarygodny rezultat i nawet nie potrafię opisać dlaczego lubię jakiś blog. Jest dobry, jest smaczny i jest nie do podrobienia 🙂 Trafiłam tu po roku, ale dla mnie temat aktualny 🙂

    • Dziękuję serdecznie 😀 Wpis nadal aktualny i pewnie nigdy nie straci na aktualności. Mój punkt widzenia nieco się zmienił w kwestii typowania ulubionych blogów, ale nigdy się nie zmieni w kwestii „ludzkiej” strony internetu. Bez człowieka, to tylko uszeregowany strumień elektronów 🙂 Nic więcej 😀 Pozdrawiam Cię serdecznie!