Fit Hit Grill.

13183418_894414537336042_256405259_n

Przez głowę przeszła mi ostatnio myśl, że może by tak zadbać o linię przed wakacjami. Na szczęście zanim w pełni się rozwinęła, splątała się z inną, zgoła odmienną, myślą. Zaraz za nimi pojawiły się kolejne o jeszcze innym charakterze, potem kolejne, aż wszystkie razem stały się przyczyną powstania zdumiewającego ciągu myślowego, którego kulminacją była kolejna błyskotliwa idea. Koncepcja, która stała się zalążkiem pragnienia znalezienia i zrobienia potrawy, spełniającej pozornie niemożliwe do spełnienia wymagania. Czyli potrawy niskokalorycznej, wartościowej, smacznej i do tego zrobionej przy użyciu grilla.

Tak niestety się tym razem nie stało. To by było zbyt wspaniałe, żebym każdą swoją wspinaczkę kulinarną zaczynał na podłożu intelektualno-emocjonalnym. Przechodził przez skojarzeniowy proces oparty na pracy mojego umysłu i uczuć i dochodził do zaskakujących wniosków. Powstanie kolejnego pomysłu na zrobienie kolejnej potrawy związane było z zupełnie innymi procesami. Innymi, bardziej prozaicznymi.

Przed przygotowywaniem menu na kolejną sobotnią wizytę na działce rodzinnie postanowiliśmy, że tym razem grilla nie będzie. Stwierdziliśmy że tym razem należy nieco obniżyć wartość kaloryczną kolacji i zrobić coś mniej obciążającego nasze dobre samopoczucie. Sprawa wydała się bardzo prosta. Oscylująca wręcz na krawędzi trywialności. Na naszych talerzach nie miała bowiem wylądować kolejna porcja przypieczonego, tłustego jedzenia ale bardzo lubiany przez nas wszystkich drobiowy gyros. Danie przygotowane tylko ze składników, które nikomu z nas nie kojarzą się z przejedzeniem i jego potężnymi konsekwencjami w następnym dniu. Ja jednak nie zdołałem przejść obok tego pomysłu obojętnie i zaakceptować go bez żadnej refleksji.  Po kilku minutach od podjęcia tej decyzji, miałem w głowie gotowy plan. Nie mogłem sobie przecież, będąc w sobotę wieczorem na działce, odpuścić wykorzystanie grilla. To było sprzeczne z moimi przekonaniami.

Zacznijmy od początku. Gyros jest z założenia doskonałym pomysłem na niezbyt obciążającą lekkostrawną potrawę. Jest to bowiem nic innego jak (…) Mięso opiekane na wielkim rożnie, z promiennikami elektrycznymi lub gazowymi, obracanym, zwykle elektrycznie, wokół pionowej osi. Po osiągnięciu gotowości konsumpcyjnej, stopniowo odcinane jest długim nożem lub specjalnym nożem elektrycznym, jako kilkucentymetrowej długości plasterki (https://pl.wikipedia.org/wiki/Gyros). Jest więc sposobem na przygotowanie dowolnego mięsa bez użycia kontrowersyjnych technik obróbki termicznej. Mięso jest w pewnym sensie grillowane, mając bezpośredni kontakt ze źródłem ciepła. Dodatkowo, w dalszej części definicji zostało napisane, że danie to jest (…) podawane zwykle (…), z przybraniem tzatziki, kilkoma plastrami pomidorów (https://pl.wikipedia.org/wiki/Gyros). Spełnia więc wszystkie stawiane przed nim wymagania.

Mało tego. Przygotowanie gyros w warunkach domowych lub przydomowych nie stwarza najmniejszego problemu. Nie trzeba bowiem doposażać się w drogi i raczej niezbyt przydatny do czegokolwiek innego promiennik. Wystarczy, odwracając proces technologiczny, najpierw pokroić mięso w kilkucentymetrowej długości plasterki, a dopiero potem wymieszać je z odpowiednimi przyprawami i uprażyć na patelni. Na grillu ten sposób oczywiście się nie sprawdzi. Dlatego w warunkach ogródkowych mięso może być przygotowane z wykorzystaniem połączenia obu technik. Nieco większe kawałki zamarynowanego mięsa, poddane opiekaniu na ruszcie można przed podaniem z powodzeniem pokroić na wspomniane już plasterki. Mając na uwadze moją miłość do grillowania i idealny ku temu moment, wybraliśmy opcję drugą, łącząc to co najprzyjemniejsze i najsmaczniejsze z tym co pożyteczne.

Przepis, z którego skorzystałem:

1 kg piersi z kurczaka lub innego chudego mięsa
1 opakowanie gotowej mieszanki przypraw do gyrosa
olej
kilka pomidorów
sporo dowolnej, ulubionej sałaty
kilka placków tortilli

dodatkowo:
sos tzatziki
pikantny sos chili

Mięso pokroić w większe plastry grubości około 1 cm. Przełożyć do miski i wymieszać z przyprawą gyros oraz olejem, według instrukcji podanej na opakowaniu. Ilość przyprawy można dowolnie regulować, w zależności od gustu. Im więcej przyprawy, tym mięso będzie bardziej pikantne. Odstawić do lodówki na 12h. Pomidory pokroić w plasterki, sałatę rozdrobnić. Grillować zamarynowane mięso na rozgrzanym ruszcie po kilka minut z każdej strony, tak by się zarumieniło. Im dłużej będzie się grillować tym będzie miało bardziej wyrazisty smak, ale może stracić nieco na soczystości. Podgrzać tortille według przepisu na opakowaniu. Mięso po zdjęciu z rusztu, jeszcze gorące, pokroić na dowolnej wielkości skrawki. Na podgrzaną tortillę wykładać warstwy: ulubiony sos, pomidory, sałatę, mięso. Zawinąć w ulubiony sposób i natychmiast podawać. Aby zawartość zbyt szybko nie wystygła można tortillę zawinąć w folię aluminiową i serwetki.

Ilość elementów jest dowolna i zależy od preferowanego efektu.

Jak widać mnóstwo w tym przepisie nieścisłości i niedopowiedzeń. Moim zdaniem na tym polega siła i wspaniałość tego dania. Kupowane w barach szybkiej obsługi gyrosy mają zawierać określoną ilość składników tak, by spełnić wymagania określonej, charakterystycznej dla danego miejsca receptury. Proponowana przez menie wersja ma spełnić jeden wymóg. Jak najbardziej smakować osobie, która ją je. Dlatego jeżeli ktoś bardziej lubi soczystość dokłada więcej pomidorów. Smakoszy mięsa, takich jak ja, zadowoli wersja bez warzyw. Osoby lubiące mocniejsze wrażenia poproszą o podwójną, lub potrójną porcję pikantnego sosu. Ekstremiści bezmięsni mogą spokojnie zażyczyć sobie nadmierną ilość sałaty, pomidorów i sosów. Jeżeli komuś nie przeszkadza brak bliskości z jakąkolwiek istota ludzką przez co najmniej jeden dzień, wypełni po brzegi swoją tortillę sosem tzatziki. Pełna, uwielbiana przeze mnie, dowolność.

Ja osobiście lubię dyplomatyczny złoty środek. Na mojej tortilli znalazły się więc grube warstwy każdego składnika i bogata ilość każdego z sosów. Wtedy, według mnie, czuć dopiero na cym polega bogactwo i niespotykana wprost rozmaitość smakowa gyrosa. Jakiekolwiek dysproporcje zaburzają tą specyficzną harmonię. A jest co zaburzać. Nie bez powodu ta wersja gyrosa jest tak prosta. Można do niej, niemalże w nieskończoność dokładać kolejne składniki. My sami próbowaliśmy urozmaicać ją: kukurydzą, papryką, świeżymi i kiszonymi ogórkami, kapusta kiszoną czy nawet używaną przez większość sprzedawców, surówkę Coleslaw. Moim jednak zdaniem, nie da się tej konkretnej harmonii zastąpić czymkolwiek innym.

Chrupkość sałaty, soczystość i słodycz dojrzałego pomidora, pikantne skrawki gorącego mięsa, palący posmak ostrego sosu chilli, kojący chłód orzeźwiającego sosu tzatziki. To wszystko zawinięte w niewymagającą rekomendacji tortillę stanowi idealne rozwiązanie sycącego, smacznego, niskokalorycznego sposobu na wyśmienitą sobotnią kolację z wykorzystaniem grilla. To co najprzyjemniejsze i najsmaczniejsze z tym co pożyteczne.

Na samodzielne przygotowanie przyprawy gyros przyjdzie jeszcze czas. Mam w planach podjąć się tego wyzwania, tak samo jak mam w planach podjąć próbę samodzielnego wykonania tortilli. Nigdy tego nie robiłem, co oznacza jedynie, że do tematu niebawem powrócę. Nie mam natomiast zamiaru zwlekać z wykonaniem sosów. Pikantny sos chilli, orzeźwiający sos tzatziki oraz jeszcze kilaka innych doskonałych dodatków do wielu dań z grilla staną się bowiem tematem kolejnego wpisu, który już tkwi w zakamarkach mojego umysłu, oczekując na napisanie.