Czosnkowa Polewka.

Pierwszy kontakt nie wskazywał na nic. Pochlipaliśmy, pocmokaliśmy i nic. Żadnej chemii. Miłość nie dała o sobie znać. Drugi kontakt. Nie było zmiłuj. Wpadliśmy po uszy. Jeszcze nie wszyscy, ale większość z nas. To było uczucie od drugiego wejrzenia. Pomimo posmaku, pomimo aromatu. Czosnek to w końcu czosnek. Zmiłuj nie ma.

Polska rosołem, Hiszpania gazpachem, Francja zupą cebulową, Ukraina barszczem, a Czechy i Słowacja zupą czosnkową stoi. Choć w sieci można znaleźć informację, że jest to danie związane z kuchnią Czeską, moje doświadczenie dowodzi, że ze Słowacką również. Byłem, widziałem, po jednej i po drugiej stronie granicy jadłem. Nawet nazwa w obu językach jest niemalże identyczna: česneková polévka po czesku znaczy to samo co cesnaková polievka w języku słowackim. A skąd to wiem? Wpisując w wyszukiwarkę pierwszą wyświetlają się strony z czeską domeną, drugą ze słowacką. Proste!

Zupa w obu krajach jest tak popularna, że można ją znaleźć w menu praktycznie każdej restauracji czy baru. Występuje częściej niż rosół, a internet wręcz trzeszczy od przepisów na nią. Nie wiem czym czeska czosnkowa różni się od słowackiej. Wiem natomiast, że ta która próbowałem podczas wakacji była zupełnie inna od tych, których zdjęcia znalazłem w sieci. Dlaczego? Bo jest tak łatwa i tania w przygotowaniu, że ma tyle odmian ile przygotowujących ją osób.

Ja zabrałem się do niej niemalże od razu po powrocie. Nie mogłem czekać na to, aż wrażenie po niej się zatrze. W pamięci miałem jeszcze smak, zapach, wygląd, konsystencję, elementy składowe. Bałem się, że to stracę. W ostatecznym rozrachunku, więcej czasu zajęło mi wertowanie przepisów na nią niż jej zrobienie. Okazało się oczywiście, że moje obawy były zupełnie bezpodstawne. Pierwsze podejście zaowocowało pełnym sukcesem. Nie lubię się powtarzać, ale zrobię to. Wyszło tak dlatego, bo czosnkowa jest łatwa i tania w przygotowaniu. Z naciskiem na słowo klucz łatwa.

Zupę czosnkową przygotowuje się w dwóch podstawowych wersjach: klarowną i kremową. W Słowacji jedliśmy wersję klarowną, dlatego gotowanie zacząłem właśnie od tej. W znalezionych przeze mnie przepisach do zupy dodaje się ziemniaki. Ja nie jadłem czosnkowej z ziemniakami, dlatego podaję je jako opcję. Bez nich zupa wychodzi też bardzo smaczna i sycąca.

Przepis, z którego skorzystałem:

Wersja klarowna:

1,5 litra rosołu/wywaru z warzyw
6 ząbków czosnku
2 łyżka masła
1 łyżka mąki
1 łyżeczka majeranku/1 łyżeczka mielonego kminu
kilka kromek czerstwego chleba
olej
sól
szynka, starty ser
posiekana natka pietruszki

Opcjonalnie:
kilka ziemniaków

Czosnek obrać i wycisnąć. W garnku stopić masło, dodać czosnekDodać mąkę. Wymieszać i dolać rosół/wywar z warzyw. Opcjonalnie: dodać obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki i zagotować. Gotować ok. 15 minut. W wersji z ziemniakami aż będą miękkie. Pokroić chleb w kostkę i posmarować olejem. Podsmażyć aż pieczywo będzie chrupkie. Pokroić w kostkę szynkę. Zdjąć zupę z ognia, doprawić do smaku solą. Dodać majeranek lub kmin, ewentualnie i majeranek i kmin Pokrojoną w kostkę szynkę i starty ser wsypać na dno talerza lub miseczki. Wlać zupę. Do każdej porcji tuż przed podaniem dodać grzanki. Na wierzch posypać posiekaną natkę pietruszki.

Przepis znalazłem na stronie Maspoma we wpisie Kráľovská cesnaková polievka

Wersja kremowa:

6 średnich ziemniaków
6 ząbków czosnku
2 łyżka masła
1 łyżka mąki
1,5 litra rosołu/wywaru z warzyw
100 ml śmietany lub jogurtu
1 szczypta kminu/1 łyżeczka majeranku
sól, pieprz do smaku
Natka pietruszki

Czosnek obrać i wycisnąć. W garnku stopić masło, dodać czosnek i chwilę podsmażyć. Dodać mąkę. Wymieszać i dolać rosół/wywar z warzyw. Dodać obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki i zagotować. Dodać kmin lub majeranek (ewentualnie oda), sól i pieprz. Gotować ok. 15 minut, aż będą miękkie. Odstawić zupę, dodać śmietanę lub jogurt. Zmiksować blenderem na gładką konsystencję. Podawać ze świeżym chlebem. Można posypać natką pietruszki.

Przepis znalazłem na stronie Dobrucht.sk we wpisie Krémová cesnaková polievka

Bardzo ważnym elementem czosnkowej jest rosół. Stanowi on fundament, na którym powstaje ta jej konstrukcja. Jego smak, zapach, ma istotny wpływ na efekt końcowy. Słowacy radzą sobie z nim tak, że do wody dodają łyżeczkę vegety. Nie polecam. Dobry, domowy rosół wyniesie Waszą czosnkową na wyżyny kulinarnych doznań. Zwłaszcza, że od gotowego rosołu do wyśmienitej zupy czosnkowej już tylko dosłownie chwila.

Jak widać obie wersje nie różnią się od siebie znacznie. Kluczowe jest miksowanie zupy kremowej, dodanie do niej zabielacza i nie dodawanie grzanek, szynki sera. Oczywiście nikt nikomu tego nie zabroni, więc obie zupy można wzbogacić tak samo. W obu przepisach podaję informację, że kmin i majeranek należy dodać według uznania. Albo razem, albo jedno z nich. W żadnym z przepisów, które znalazłem na słowackich stronach nie ma majeranku. Ja się przy nim upieram, gdyż z nim zupa smakuje wyśmienicie, a nie każdy znosi kminek.

Ilość czosnku to też kwestii dowolna. Wszystko wynika z tego, że ilość dostępnych odmian czosnku na rynku jest zbyt duża, żeby stworzyć idealny przepis. Rożna jest też wrażliwość smakowa i wymagania osób, które czosnkową będą jedli. Lepiej na początku spróbować z umiarkowaną ilością i ewentualnie w trakcie gotowania ją zwiększyć. Nie ma przecież problemu, jeżeli ząbek czy dwa trafią do garnka na sam koniec.

Zupa, którą przygotowałem jest esencjonalna i aromatyczna. Czosnek jest wyczuwalny i wyraźnie dominuje. Jednak nie zatyka tchu w piersiach i nie odsuwa talerza. Podsmażenie go na maśle wydobywa jego niesubtelny czar, a jego umiarkowana ilość pozwala cieszyć się rozgrzewającym płynem do ostatniej łyżki. Masło jest kluczowym elementem wyjątkowego smaku cesnakovej polievki. Można ją przygotować, dodając tylko czosnek do rosołu, ale straci ona wtedy swój aksamitny urok. Masło temperuje krawędzie czosnku, dzięki czemu staje się mniej natarczywy.

Zupa jest dosyć szybka i prosta. Robi ogromne wrażenie i świetnie zaspokaja apetyt. Do jej zrobienia nie potrzeba ani żadnych umiejętności, ani narzędzi. Wystarczy tylko kilka bardzo tanich i ogólnie dostępnych składników oraz gromada głodomorów nieustannie zaglądających przez ramię do garów. Takie przygotowanie oraz taka lub inna motywacja w każdym wyzwoli mistrza słowackiej i czeskiej zupy czosnkowej.