Bezmięsne Ciasto.

12424398_734046316695560_1167498049_n

Nawiązując do tematu poprzedniego wpisu, nie musiałem się długo zastanawiać nad treścią tego. Nie miałem wątpliwości, że pociągnę smugę cienia i skupię się w nim na słodkościach. Nie pozostało mi też nic innego, jak sięgnąć znów do potraw, związanych z kuchnia łódzką. Ten temat aż prosi się, żeby go kontynuować. I tak powstało we mnie pragnienie napisania tekstu o kolejnej potrawie związanej z kulinarnymi tradycjami mojego miasta. Jest nią tym razem piernik marchewkowy.

Przepis na to ciasto był jednym z tych, których zamieszczenie w książce Łódzka kuchnia czterech kultur wywołało u mnie zaskoczenie pomieszane ze zdumieniem. Jak to? Ciasto marchewkowe, a konkretnie piernik marchewkowy, związany jest z regionalną kuchnią Łodzi?! I to jeszcze nie kuchnią współczesną, poza mainstreamową, offową, ale właśnie dziewiętnastowieczną? Przecież ciasto marchewkowe, jak uważałem, to pomysłowe uzupełnienie diety wegetariańskiej. Albo pomysł na alternatywny posiłek dla długobrodej, fatalnie ubranej młodzieży z nowojorskich za drogich kawiarenek. Lub alternatywa dla osób, które nie mogą lub nie chcę spożywać cukrów złożonych czy glutenu? A tu proszę. Robotnicza Łódź z okresu panowania carskiej Rosji. Zaskoczenie na całej linii.

Oczywiście jak to bywa ze stereotypami i ten w starciu z rzeczywistością okazał się jej mocno wykoślawioną karykaturą. Bowiem już pobieżna lektura przepisu rozwiewa część wątpliwości. Zacznę więc, tym razem, od receptury.

Przepis, którego skorzystałem:

2 szklanki drobno startej marchewki
4 jajka
2 szklanki cukru
2 szklanki mąki
1 szklanka oleju
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki soli

Jajka wbij do dużej miski, dodaj cukier i ucieraj drewnianą pałką do uzyskania kremowobiałej masy. Stopniowo, łyżka po łyżce, dodawaj mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, sól i dolewaj olej cały czas ucierając. Na koniec dodaj startą marchewkę i dokładnie wymieszaj. Przełóż masę do wyłożonej papierem dopieczenia foremki (ja użyłem tortownicy) i piecz w temperaturze 180 stopni C przez około godzinę, aż patyczek wbity w ciasto będzie suchy p wyjęciu.

Przepis pochodzi z książki Łódzka kuchnia czterech kultur (A. Zarębska, I. Borowska, Łódzka kuchnia czterech kultur, Dom Wydawniczy „Księży Młyn”, Łódź 2015, s. 31-32.) Według oryginalnego przepisu piernik podaje się z kremem pomarańczowym i kandyzowanymi orzechami włoskimi. Ja zrobiłem go z pomarańczowym lukrem.

Pierwsze co razu rzuca się w oczy, to że skład tego ciasta nie ma nic wspólnego z założeniami jakiejkolwiek diety. Takiej ilości mąki i cukru nie da się zaklasyfikować w ramy jakiegokolwiek systemu racjonalnego żywienia. Żadna osoba zliczająca kalorie czy żadna osoba cierpiąca na chorobę trzewną nawet nie spojrzy w kierunku tego przepisu. Funkcjonujący w mojej świadomości mit ciasta marchewkowego, jako podstawy żywienia tych grup docelowych zostaje więc obalony.

Ciasto to ma być z założenia wykonane z najprostszych, ogólnie dostępnych elementów. Dostępnych i, co należy podkreślić, tanich. Nie tylko dziś, ale również ponad wiek temu. Nie wiem czy przepis ten jest oryginalny. Nie znam historii użycia sody i proszku do pieczenia w cukiernictwie. Wiem jedno, w carskiej Łodzi mąka, jako, cukier, marchew i jakieś tam przyprawy dostępne były na pewno. Należy więc obalić kolejny mit, który przez dekady rzeźbił w mojej głowie wypaczony obraz kulinarnych upodobań bardziej zasobnej i nieco pyszałkowatej części młodzieży nie tylko mojego miasta. Ciasto marchewkowe było wypiekiem tanim, chętnie wybieranym przez biedniejszą część społeczeństwa.

Podkreślają to autorki książki: Nie zawsze jednak (…) kluczowe składniki (miód, przyprawy korzenne) były dostępne, zwłaszcza w biednych robotniczych i rolniczych domach. Właśnie dlatego gospodynie (…) wymyśliły wersję ciasta, za którego bogaty smak odpowiada marchewka. (A. Zarębska, I. Borowska, Łódzka kuchnia czterech kultur, Dom Wydawniczy „Księży Młyn”, Łódź 2015, s. 30.). Podobne informacje można znaleźć na stronach Wikipedii: Ciasto marchewkowe przeżyło renesans w Wielkiej Brytanii podczas drugiej wojny światowej jako konsekwencja racjonowania żywności. W latach sześćdziesiątych moda na ciasto marchewkowe ogarnęła Stany Zjednoczone. Niskobudżetowy produkt szybko zyskał sympatię Amerykanów (…). (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ciasto_marchewkowe). Marchewkowy piernik nie jest więc produktem współczesnej myśli technologów żywienia. To ciasto tanie, łatwe i przyjemne.

Moje doświadczenia tylko potwierdzają tę tezę. Piernik marchewkowy zrobiłem bez dokonywania jakichkolwiek zakupów. Wszystkie składniki na to ciasto miałem po prostu w domu. Nie potrzebowałem więc zbyt wiele czasu by przygotować się do jego zrobienia. Nie musiałem też zdobywać jakiegokolwiek doświadczenia. Oprócz niskiej ceny, prostego składu piernik ten charakteryzuje się prostotą wykonania. Sprawiło to mi, jako raczkującemu amatorowi cukiernictwa, ogromną radość. Nie musiałem oddzielać białek od żółtek. Niby umiem to robić, ale jakoś jeszcze odrobinę nieporadnie. Nie musiałem tym razem ubijać śmietany i ryzykować, że opuści mnie beginners luck. Nie musiałem piernika przekrawać po upieczeniu. Robiłem to raz i wolę na ten temat nie rozmawiać. No i co najważniejsze, nie musiałem niczego ugniatać, wałkować, formować etc., etc… Ciasto należy bowiem do gatunku wsyp, wlej i wymieszaj. Idealnie! Stworzone z myślą nie tylko o zapracowanych, przemęczonych gospodyniach domowych, ale również o mężczyznach w kwiecie wieku, którzy przechodzą kulinarną transformację.

Ciasto, lub ściślej mówiąc piernik, wyszedł bardzo dobry. Słodki, ale nie za słodki, puszysty, ale nie piaskowy, wilgotny, ale nie mokry, dobry ale nie przepyszny. Ciasto smakowało mi, ale nie wiem czy do niego wrócę w najbliższej przyszłości. Pomimo niskiej ceny i prostoty wykonania zaliczę je do kolejnego doświadczenia kulinarnego w moim repertuarze. Zwłaszcza, że to ciasto bezmięsne. Ja sam osobiście nie jestem fanem ciast, wykonanych na bazie warzyw, więc i w tym wypadku nie doznałem zbędnego zachwytu.

Ale dlaczego bezmięsne? Już spieszę z wyjaśnieniami. Jako zadeklarowany mięsożerca przedkładam wszelkie formy tego rodzaju pożywienia ponad inne. W mojej nieskomplikowanej filozofii żywienia rośliny, w tym warzywa, to niemięso. Dlatego więc oparcie ciasta na warzywie, jest w moich oczach, wykonaniem go na czymś co nie jest mięsem. Stąd tytuł 🙂

P. S.

Dopisek jest wynikiem weryfikacji smaku ciasta po jednym dniu leżakowania. Piernik marchewkowy stał się obłędny! Nabrał wyjątkowego smaku, składniki jakby się przegryzły, całość stała się idealnie skomponowana. Posmak marchewki zniknął całkowicie, pomarańczowy lukier dopełnił intensywną słodycz całości, twardy na zewnątrz pozostał puszysty w środku. Dementuję tym samym swoje własne słowa sprzed dwóch akapitów. Piernik stał się jednym z moich ulubionych ciast, do którego mam zamiar chętnie i często wracać.