Bez Piekarnika – Część Druga.

IMG_3270

Jest takie powiedzonko: trafić kulą w płot. Co ono oznacza, wiadomo. Wiadomo też, że żeby w ten płot tą kula trafić, trzeba przynajmniej raz strzelić. Czyli podjąć próbę działania i ponieść porażkę. Ja na jednej próbie nie poprzestałem i w przysłowiowy płot trafiłem niejedną kulą wiele razy. A wszystko to po to, by na własnej skórze przeżyć smak nie tylko tyle porażki, ile niesmacznego ciasta.

Podobno Tomasz Edison zanim udoskonalił żarówkę, wykonał niezliczoną ilość prób z różnymi rodzajami materiałów żarnikowych. Na koniec, gdy udało mu się dopasować właściwy, powiedział ponoć Nie poniosłem porażki. Wynalazłem setki sposobów jak nie zbudować żarówki. Ile w tym prawdy? Tego nie wie nikt. Ja osobiście odnoszę się jednak do tego powiedzenia z wielkim entuzjazmem, a do jego autora z wyjątkową sympatią. Parafrazując więc ta sentencją, nie poniosłem porażki. Przetestowałem kilka sposobów na zrobienie niesmacznego ciasta. A o czym mowa? O kolejnym, zrobionym bez użycia piekarnika wyrobie cukierniczym jakim jest Mug Cake.

W momencie sięgnięcia po pierwszy przepis sama forma nie była mi obca. Od dłuższego czasu niektóre firmy wracają do niej, oferując sposób na szybką, łatwą i słodką przekąskę w postaci ciasta robionego w kubku, za pomocą mikrofali. Brzmi trochę jak scena wycięta żywcem z filmu Back To The Future, ale to najszczersza teraźniejszość. Sam pomysł wydał mi się bardzo interesujący, ale spotkanie z wymieszanym z wodą lub mlekiem gotowym proszkiem z torebki już nie. Nie podejmowałem więc tego ryzyka i nie testowałem efektów pracy technologów żywienia. Z chęcią natomiast podjąłem się zadania zrobienia Mug Cake na podstawie przepisu znalezionego u zaprzyjaźnionej blogerki.

Pierwszy i od razu bardzo rozsądnie brzmiący przepis znalazłem na blogu Kasi zamieszna.comZachwyciły mnie w nim dwie rzeczy. Po pierwsze prostota, ale to jest przecież wpisane w charakter wykonywanych w kubku ciast. Po drugie zdumiewająco niekontrowersyjne składniki. Wszystkie mi znane, wszystkie, które lubię, wszystkie które miałem i mam zazwyczaj w domu. Minimum wzorów chemicznych. Maksimum smaku i aromatu.

Przepis z którego skorzystałem:

Składniki:
banan ok.140 g w skórce
jajko 60 g (bez skorupki)
45 g płatków jęczmiennych*
łyżka kakao (15 g)
1 g proszku do pieczenia (większa szczypta)

Wersja pierwsza: banana rozgnieść z jajkiem na gładką masę, dodać pozostałe składniki i piec w mikrofali o mocy 700 W 3 minuty. Wersja druga: wszystkie składniki zblendować, piec w mikrofali o mocy 700 W 3 minuty. Przed przełożeniem masy do kubka należy jego wnętrze dokładnie wysmarować masłem, olejem kokosowym lub jakimkolwiek innym tłuszczem.

Różnice w przygotowaniu wpływają na efekt. Jak pisze kasia Dla miłośników bardziej biszkoptowej konsystencji potrzebny jednak będzie blender. Czyli aby uzyskać puszystą konsystencję trzeba składniki porządni zmiksować.

Przepis znalazłem na blogu zamieszna.com, w wpisie Mug Cake – jęczmienne ciasto w kubku.

Niestety. Na rozkoszy wynikającej z czytania i na oczekiwaniach się skończyło. Wykonany według tego przepisu Mug Cake niestety mnie nie zachwycił. Nie będę rozpisywał się nad moimi wrażeniami, gdyż te są bardzo subiektywne. Nadmienię tylko, że połączenie płatków owsianych z bananem i brak cukru wybitnie nie należy do mojego ulubionego zestawu. Ciastko jest dzięki temu dość wytrawne, co niestety wymyka się z ram mojego sposobu pojmowania słodyczy. Największym plusem i ewidentna korzyścią z tego testu była chęć dalszych poszukiwań i ich wyklarowany kierunek. Wiedziałem, że aby znaleźć swój smak muszę zawrócić i udać się poza granicę dietetyki. Do krainy masła, mąki i cukru.

Kolejne kroki postawiłem więc w kierunku stron, które oferowały tylko i wyłącznie przepisy pozbawione niedoboru kalorii. Tych w sieci jest bardzo dużo. Na pierwszy ogień wybrałem kilka tych, które oprócz ciekawości wzbudziły we mnie też nawałnicę skojarzeń. Ostatecznie, po analizie wielu z nich wybór padł na Brownie. To doskonale mi znane i bardzo lubiane przez mnie ciasto aż prosi się, by wykonać je właśnie w ten, magiczny sposób. Samo w sobie bardzo proste, składające się z niewyszukanych składników, doskonale wpisywało się w moje wyobrażenie szybkiego, smacznego, sycącego i bardzo satysfakcjonującego deseru. Zwłaszcza, że w dużej części przepisów znalazłem informacje o możliwości podawania tego wypieku z lodami, dżemami czy polewami. Niestety. Na sukces musiałem jeszcze poczekać.

Okazało się bowiem, że większość przepisów na Brownie, z którymi miałem styczność nie jest opart na na gorzkiej czekoladzie ale na kakao. Nie mogłem tego oczywiście przełknąć, więc od razu ruszyłem dalej i tak po chwili znalazłem przepis na… murzynek w kubku. Usmiech nie znikał przez dłuższa chwilę z moje twarzy i pewnie nadal by na niej tkwił gdyby nie jeden mały szczegół. Nie czekałem aż myśl ulotni sie z mojej głowy, nie czekałem az chęci wyparują a emocje odpadną tylko chwyciłem za przepis, składniki i zrobiłem to co do mnie należało. Kolejny niesmaczny Mug Cake.

Przepis, z którego skorzystałem:

Składniki:
4 łyżki cukru
3 łyżki mleka
2 łyżki kakao
4 łyżki mąki
jedno jajko

Wszystkie składniki wrzucić do miski i mieszać aż do uzyskania jednolitej masy. Ciasto powinno być spójne i kleić się do łyżki. Po otrzymaniu masy przełożyć ją do kubka lub filiżanki, wysmarowanego masłem, olejem kokosowym lub jakimkolwiek innym tłuszczem. Ciasto wygładzić łyżką i włożyć na około 4 minuty do mikrofalówki (ustawienia standard). Można podawać z powidłami, dżemem owocowym lub posypane cukrem pudrem.

Przepis znalazłem w serwisie zszywka.com na stronie Murzynek w filiżance.

Murzynek według tego przepisu wyszedł zupełnie inny niż ciastko z przepisu Kasi. Bardzo słodkie. Może nawet zbyt słodkie, choć jak na moje standardy niemalże idealne. Bardzo puszyste, urosło nieco ponad kubek, miało jednak w sobie coś wyjątkowo irytującego. To była konsystencja. Nie miała ona nic wspólnego z murzynkiem pieczonym w standardowy sposób. Była lekko gumowata, a ciasto było jakby wysuszone. Drugi raz do niego nie wróciłem, skupiłem się jednak dzięki temu na dalszym szukaniu. Koncepcja zrobienia brownie nie dawał mi jednak spokoju. Przetestowałem w międzyczasie jeszcze kilka przepisów z kakaem, ale żaden nie uwiódł  mnie na tyle bym chciał zostać mu wierny. Marzyłem o Mug Cake z brownie, ale zrobionym na bazie czekolady. Szukałem i w końcu trafiłem. Znalazłem przepis, który dawał mi nadzieję na zakończenie pracy.

Początkowo patrzyłem na niego z odrobiną podejrzliwości. Przepis bowiem nie był sposobem na przygotowanie brownie w kubku ale receptą na klasyczny czekoladowy mug cake. Autor przepisu zapewne wiedział doskonale co robi nie nazywając go brownie i myślę, że kwestia użytej mlecznej czekolady nie była najważniejsza. Nie wiem dokładnie dlaczego to ciasto z kubka nie nosi nazwy mojego ulubionego amerykańskiego wypieku. Nie umiem i chyba nawet ie odczuwam potrzeby by to wyjaśnić. Wiem natomiast jedno. Po zrobieniu tego ciasta, według tego przepisu nie miałem wątpliwości, że ta podróż jest już zakończona.

Przepis z którego skorzystałem:

30 g masła
30 g gorzkiej lub mlecznej czekolady
1 jajko
2 łyżki cukru pudru
1 ½ łyżeczki cukru waniliowego lub ½ łyżeczki ekstraktu z wanilii
4 ½ łyżki mąki pszennej
proszek do pieczenia ½ łyżeczki

Roztopić masło z czekoladą w mikrofali przez 30 do 40 sekund (800 W). Wymieszać i odstawić na chwilkę aż nieco przestygnie. Dodać jajko, cukier, cukier waniliowy , mąkę i proszek do pieczenia. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Gotować w kuchence mikrofalowej przez minutę 20 sekund (800 W). Pozostawić do ostygnięcia przez jedną minutę przed jedzeniem. Przed przełożeniem masy do kubka należy jego wnętrze dokładnie wysmarować masłem, olejem kokosowym lub jakimkolwiek innym tłuszczem.

Przepis znalazłem na stronie The Telegraph, w artykule zatytułowanym Classic chocolate microwave mug cake recipe.

Mug cake zrobiony według tego przepisu jest wyśmienity. Delikatny, bardzo słodki, intensywnie czekoladowy, puszty, wilgotny i niezbyt zwarty. Wyjęty z kuchenki mikrofalowej jest już gotowy do jedzenia jako gorące i niezwykle aromatyczne ciasto. Po przestygnięciu można je z powodzeniem z kubka wyjąć i poddawać dalszej obróbce. Kroić w plastry, podawać z lodami, marmoladą, owocami. Obsypywać orzechami, skrawkami czekolady. Tworzyć, improwizować, bawić się i delektować. Poruszony i zachwycony jednocześnie smakiem, aromatem i konsystencją tego ciasta zrobiłem jego obie wersje. Z gorzką czekoladą jest niemalże idealną wersją brownie, z mleczną wyśmienitym czekoladowym ciastem. W drugiej wersji wzbogaciłem przepis o łyżkę rodzynek.

Zanim dotarłem do kresu mojej przygody z Mug cake przerobiłem w sumie około dziesięciu przepisów. Nie wspominam o nich wszystkich, gdyż nie są po prostu godne uwagi. Sieć wprost pęka od sposobów na przygotowanie tego szybkiego sposobu na zaspokojenie niepohamowanej żądzy kontaktu z cukrem. należy więc nie zważając na porażki szukać swojego. Ja swój znalazłem. Nie twierdzę, że jest on najlepszy i najsmaczniejszy i nie twierdzę, że z czasem nie zmienię zdania. Może za jakiś czas zacznę uwielbiać na przykład cynamon. Może smak czekolady będzie wywoływał we mnie wewnętrzny sprzeciw. Tego nie wiem. Wiem, że czegokolwiek bym nie zapragnął w końcu to znajdę. Wystarczy, że nie poddam się ani za pierwszy, ani za drugim, ani za dziesiątym razem. Kierując się intuicją i wiarą, że to co robię ma sens. Czerpiąc z tego radość, poczucie wartości i satysfakcję. Nawet jeżeli mi coś nie wyjdzie nigdy.

Nie bez powodu tak często wspominam o dokładnym wysmarowaniu wnętrza kubka tłuszczem. Dzięki temu jego zawartość po wyjęciu z mikrofali łatwo się wyjmuje. Bez tego pozostaje jej zjedzenie łyżeczką. Kwestia wyboru.

  • Mniam, aż ślinka leci, bardzo lubię ciasta tego rodzaju <3

    • Super! Jak się okazuje nie każde jest pyszna, ale można znaleźć właśny smak 🙂 Pozdrawiam i dziękuję!

  • Bardzo Ci jestem wdzięczna za przetarcie szlaku. Dzięki temu mogę przystąpić do wypróbowania tego najwłaściwszego kubeczka z ciastem.

    • Bardzo się cieszę, że mogę pomóc 😀 To dla mnie największa radość. U mnie w domu nie przepadają za takimi eksperymentami 😀 Pozdrawiam!

  • Dla mnie to Ty jesteś Edisonem od spraw kulinarnych. Mistrzu. A cierpliwości, konsekwencji, determinacji w dążeniu do celu niech się od Ciebie uczą wszyscy. 🙂

    • Dziękuję 🙂 Bardzo mi miło 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Dzięki za przetestowanie przepisów 😛 Dzięki Tobie mogę bez obaw wypróbować te pyszne kubeczki 😀

    • Dziękuję za uznanie 😀 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • JAk ja uwielbiam Twoje poszukiwania i perfekcjonizm!! A na widok ciasta mam autentyczny ślinotok!
    Dziękuję za wyszukanie tego najnja przepisu- na bank skorzystam 🙂
    ps.” Wiedziałem, że aby znaleźć swój smak muszę zawrócić i udać się poza granicę dietetyki. Do krainy masła, mąki i cukru.” <3

    • Dziękuję 😀 😀 Czekam z niecierpliwością na Twoją opinię 😀 Pozdrowionka!

      • Jakbym zapomniała to mi przypomnij 😀

        • Mamy ten sam talent kulinarny do wypieków 😀

          • Hehe, no i to trochę pociesza 😀
            ps.Zjarałam dzisiaj wafla ryżowego tak że zajął się piekarniczek 😀

          • Ja wiem! Ty jesteś geniuszem zła! Czyha w tobie tyle ciemnej mocy, że wbrew Twojej woli rozpętuje piekło nawet w piekarniku 😛 🙂

          • Ty się nie śmiej, bo coś w tym jest 😛
            ps.Wrócił z urlopu? Jak pierwszy tydzień w nowej pracy mija?:)

          • Dzięki 🙂 W pracy spoko. Na razie szkolenia 🙂 Duża zmiana jak dla mnie, ale jestem dobrej myśli. Pozdrowionka!

          • Zmiany wychodzą na dobre! 🙂

  • Podziwiam Cię za cierpliwość, mnie – jak nie wychodzi, to wywalam przepis i o nim zapominam. Nie jestem cierpliwa w żadnej chyba sferze, ale w kulinarnej tym bardziej

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 Niecierpliwość to cecha ludzi z wyjątkowo duża energia i pokładem twórczej energii. Ja sobie tylko tak dłubię 🙂 Pozdrawiam!

  • ojjj nie kuśże, ja na wiecznej diecie 😀 ale słdkości mistrzowskie i chociaż mikrofalówkę w różnych celach wykorzystuję (ciacha też w niej piekłam 😉 ) toś mi nowych inspiracji do głowy nakładł 😉

    • Bardzo Ci dziękuje i bardzo się cieszę, że mogłem się na coś przydać 😀 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Po prostu cię podziwiam Artur! Za wytrwałość, nieostająca ciekawość dziecka/odkrywcy, za duszę kulinarnego podróżnika i rezerwę rodowitego testera 🙂 Wpis jest świetny, ani chwilkę się nie nudziłam i co najważniejsze dzięki tobie i ja sobie zrobię dobrze – kulinarnie i w kubku rzecz jasna 😀

    • Dziękuję Aniu! Jestem tylko zwykłym, prostym amatorem, który lubi dobre rzeczy 🙂 A to co mi nie wychodzi zachęca mnie tylko do dalszej pracy. W tym odnajduję największą przyjemność. Gdyby to nie było po ludzku przyjemne to bym się z kanapy nie ruszał 😀