American Beauty.

IMG_3200

Stany Zjednoczone Ameryki północnej to wielki kraj. Ogromny. To kraj, w którym mieszka bardzo dużo ludzi z jeszcze większą ilością pomysłów. Trafionych lub nie, mądrych lub mniej, pożytecznych lub całkiem odwrotnie bardziej lub w ogóle nieinteresujących. Ja trafiłem jakiś czas temu na taki, który przykuł moją uwagę od samego początku. To pewien bardzo intrygujący sposób na przygotowanie kurczaka z grilla.

Szukając kolejnych inspiracji na dania z grilla musiałem w końcu natrafić na przepisy amerykańskich mistrzów tego sposobu przygotowywania żywności. Nie od dziś bowiem wiadomo, że obok Polaków, są oni światową potęgą w grillowaniu. Nie da się oczywiście nikomu w tym momencie przypisać zaszczytnego miana wynalazcy tego genialnego sposobu obróbki termicznej mięsa, warzyw i owoców, ale z pewnością Amerykanie, tuz obok polaków, stali się prekursorami i animatorami wykorzystania grilla jako sposobu spędzania wolnego czasu. To oni po II wojnie światowej zaczęli bowiem masowo wyjeżdżać poza miasto, aby spędzać tam czas wolny od pracy. To oni opracowali najbardziej popularny do dziś kształt półokrągłego grilla z przykrywką. To oni wynaleźli i wyprodukowali pierwszy grill gazowy (https://pl.wikipedia.org/wiki/Grill). To oni wynaleźli, opracowali i udostępnili przepis na podudzia z kurczaka, zawijane w plastry wędzonego surowego boczku, obsypane mieszanką przypraw i pieczone w glazurze z sosu barbecue. To oni wreszcie nadali te potrawie sugestywnie brzmiąca nazwę lollipop chicken.

Kurczakowe lizaki można przygotowywać na wiele sposobów. Sama nazwa nie odnosi się bowiem tylko i wyłącznie do tej jednej konkretnej potrawy. Jest ona związana z ostatecznym kształtem, jaki nadaje się podudziom z kurczaka, które do złudzenia przypominają właśnie lizaki. Lollipop chicken można piec, smażyć, parzyć, panierować, marynować no i oczywiście, co mnie najbardziej interesuje, grillować. Przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz zobaczyłem w internecie zdjęcie tych wyjątkowych lizaków zapałałem do nich szczerą miłością, ale ponad rok zajęło mi znalezienie energii i czasu by je w końcu zrobić.

Skłamałbym gdybym napisał, że tylko przyczyny natury obiektywnej stanęły mi na przeszkodzie. Głównym problemem był, jak się ostatnio okazało, przede wszystkim brak pokory i cierpliwości. Pierwszy raz próbowałem lollipop chicken zrobić prawie rok temu. Poczytałem co nieco na ich temat, zebrałem kilka przepisów, porównałem je i wybrałem te rozwiązania, które były dla mnie najprostsze. Nie pokusiłem się wtedy o najmniejszy wysiłek, co poskutkowało niemalże zupełna porażką. Nie będę się wdawał w szczegóły. Napiszę tylko, że musiał minąć prawie rok, musiał opaść po wielkiej bitwie kurz, wspomnienia musiały mocno się zatrzeć, bym bez emocji wrócił do tego dania. Tym razem już bez stosowania półśrodków. Nieco wolniej i bardziej szczegółowo.

Efektem tego pierwszego doświadczenia były niesmaczne i bardzo przeciętne kawałki grillowanego kurczaka. Efektem pracy poświęconej przy kolejnej próbie były wyśmienite i bardzo wyjątkowe lollipop chicken. Bardzo oryginalne i jednocześnie niezwykle satysfakcjonujące danie. Satysfakcjonujące dlatego, że wymagające poświęcenia nieco więcej czasu, trochę więcej skupienia, dużo więcej czynności  i sporo więcej składników niż grillowana kaszanka czy kiełbasa.

Przepis, z którego skorzystałem:

Składniki:
10 podudzi z kurczaka
10 plastrów surowego, wędzonego boczku
posypka do dań z grilla
sos barbecue

Posypka:
1/2 szklanki brązowego cukru
1/2 szklanki papryki
1 łyżka mielonego czarnego pieprzu
1 łyżka soli
1 łyżeczka chili w proszku
1 łyżka granulowanego czosnku
1 łyżka suszonej, rozdrobnionej cebuli
1 łyżeczka pieprzu cayenne ( opcjonalnie)

Wszystkie składniki odmierzyć i dokładnie ze sobą wymieszać.

Sos barbecue
500 g pomidorów
1 łyżka oliwy
1/2 cebuli
2 ząbki czosnku
1/4 szklanki octu winnego
60 g cukru
3 łyżki sosu sojowego
1/2 łyżki papryki słodkiej wędzonej
po 1/4 łyżeczki przypraw (tartej gałki muszkatołowej, mielonego cynamonu, suszonego imbiru i chili w proszku)

Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i zmiksować przy pomocy blendera. Cebulę i czosnek obrać i posiekać. W garnku o grubszym dnie rozgrzej oliwę, smażyć cebulę i czosnek, aż zmiękną. Do garnka dodać pomidory, sos sojowy oraz ocet winny. Gotować na małym ogniu mieszając od czasu do czasu, aż sos odparuje o połowę. Dodać cukier i gotować jeszcze przez około 20 minut. Sos przyprawić i gotować 5-10 minut.

Przygotować pałki. Odciąć i zdjąć skórę z kości ponad mięsem, usunąć chrząstkę z kości, odciąć końcówkę „pałki”, tak by można było podudzie postawić. Posypać posypka. Część z mięśniem dokładnie i mocno zawinąć w plasterek boczku. Jeżeli boczek się nie trzyma można przytwierdzić go wykałaczką. Ustawić podudzia na ruszcie na sztorc, tak by nie stały bezpośrednio nad żarem. Piec około 40 minut na grillu z przykryciem w temperaturze ok 180°. Posmarować sosem barbecue i piec jeszcze około 30 minut. Piec należy do chwili, aż mięso zacznie odchodzić od kości.

Przepis na posypkę pochodzi ze strony All Recipes. Przepis na sos barbecue pochodzi z bloga zajadam.pl.

Proponowana przeze mnie posypka jest jedną z wielu, jakie można zastosować w tym daniu. Tak samo jak sos barbecue. To wszystko kwestia gustu. Amerykańskie przepisy aż tak tej kwestii nie precyzją. W większości z nich podana jest informacja o użyciu ulubionych dodatków.

Przed podaniem należy sprawdzić stopień upieczenia kurczaka. Podudzia można kupić w różnych rozmiarach, co niestety nie wpływa na ujednolicenie czasu ich upieczenia. Jest to niezwykle ważne, gdy nie ma możliwości skorzystania z grilla z przykrywką. Należy wtedy po zalecanym czasie ułożyć lizaki na na płasko i grilować z każdej strony Po kilka do kilkunastu minut. W pieczeniu kurczaka należy zachować zasadę, że mięso drobinowe nadaje się do spożycia dopiero gdy wewnątrz uzyska temperaturą minimum 72° Celsjusza.

Te bardzo aromatyczne, chrupiące, niezwykle soczyste i najzwyczajniej w świecie pyszne kawałki kurczaka warte są by poświęcić im tyle czasu ile trzeba. Każda minuta spędzona podczas przygotowywania sosu i posypki, każda spędzona przy odkrawaniu skóry i chrząstek, każda spędzona przy niezbyt łatwym zawijaniu w plastry boczku, każda spędzona na rusztem w pełnym napięcia oczekiwaniu warta jest, by ostatecznie cieszyć się efektem. Pomimo tego, że aromat, który unosi się w czasie pieczenia nie jest zbyt intensywny i daje zaledwie przedsmak tego co znajdzie się ostatecznie na talerzu. Jest wyjątkowy, mając na uwadze niecodzienny zestaw składników posypki i sosu. Jest wyjątkowy, mając na uwadze połączenie tych elementów z aromatem wędzonego boczku, ale dopiero smak gotowych lollpop chicken pozwala w pełni poczuć dumę i satysfakcję.

A nie da się smaku przygotowanego w ten sposób kurczaka porównać do czegokolwiek innego. Wyjątkowe przyprawy i składniki nadają temu pospolitemu mięsu wyjątkowy charakter. Połączenie słodkich, pikantnych, słonych elementów tworzy słodko-pikantno-słoną mieszankę. Dodatek przypraw o nieco egzotycznym rodowodzie, obecność dużej ilości cukru i pomidorów, obecność wzmacniaczy smaku w postaci cebuli i czosnku, niemała ilość ostrego chilli wpływają na wyjątkowość smaku lolliop chicken. Bardzo ważne jest też oczywiście użycie plastrów wędzonego boczku. To dzięki nim podudzia pozostają soczyste, dzięki nim przyjemnie chrupią, dzięki nim udaje się zachować na ich powierzchni użytą posypkę.

Lollipop chicken with smoked bacon wejdą z pewnością do stałego repertuaru naszej ogródkowej kuchni. Zwłaszcza, że doskonale prezentują się na każdym etapie ich przygotowywania. Elegancko ustawione na etapie obsypywania czy zawijania w plastry boczku, pozostając elegancko ustawione w trakcie grillowania, równie elegancko stoją na talerzu, wyróżniając się spośród wszystkich podanych potraw. Ustawione obok siebie, intensywnie bordowe przykuwają uwagę swoja gracją i urodą. Są jakby stworzone do tego by lśnić w blasku ogrodowego, wieczornego oświetlenia. By zwykłemu letniemu spotkaniu przy grillu nadać nieco odmienny, zamorski charakter. Posmak ameryki.

  • Ślinotok mi się włączył :/ Jaka sałatę do tego polecasz?

    • W sałatach nie jestem mocny. Myślę, że ulubioną 😛 Pozdrawiam i dziękuję 🙂

  • Nauczona doświadczeniem Twój tekst czytałam przy kolacji. I to takiej obfitej, żeby nie dostać sliniowodospadu na widok tej wspaniałej potrawy i tego co o niej piszesz. To zestawienie przypraw, sosu, mięska. Ech…
    Czy można to przyrządzić w piekarniku? 🙂

    • 😀 Bardzo mi miło 🙂 A mięski w piekarniku jak najbardziej da się robić. Ja jeszcze wprawdzie nie próbowałem, ale myślę, że wyjdą doskonałe. Temperatura nie jest za wysoka więc nie widzę przeszkód. Pozdrawiam!

  • Dziękuję za podlinkowanie mojego bloga http://www.zajadam.pl – wszystko wygląda bardzo apetycznie! 🙂

    • To ja dziękuję za wspaniały przepis na sos! Jest genialny. Jak dla mnie ideał. Pozdrawiam serdecznie!

  • Powiem tyle jestes moim mistrzem, a dzieki temu przepisowi ja zawladne sercem i zoladkiem mego meza na wieki hahhahahaah (psychodeliczny smiech rodem z kreskowek dla dzieci ).

    • Hahahaha 🙂 Śmiech diabolicznego doktora Bulgota, w „Powrocie zemsty dr Bulgota” 😀 😀 Bardzo dziękuję za miłe słowa i mam nadzieję, że Tobie również będzie smakować. U nas w domu to ostatnio hit 🙂 Pozdrawiam Was serdecznie!

  • Ostatnio mam trochę awersję do kawałków mięsa z kością, jakkolwiek to nie brzmi dziwnie. Może jak mi kiedyś przejdzie to wrócę do Twojego przepisu, bo myślę że mogą być na prawdę smaczne 🙂

    • Mozna kupić wytrybowane podudzia z kurczaka 🙂 Ale rozumiem, że tu nie chodzi o sam fakt wyjęcia kości. Jak Ci przejdzie to zapraszam serdecznie 🙂 Pozdrawiam!