60 Centymetrów.

IMG_3211 (1)

Masz ochotę czasem czymś rzucić? Bezkarnie? Bez żadnych konsekwencji? A może jeszcze do tego chcesz, żeby wyszło to na dobre i sprawiło komuś przyjemność? Doskonale! To znaczy, że jesteś we właściwym miejscu.

Jedyną rzeczą na jaką mam ochotę podczas upałów jest ucieczka przed nimi. Wszystkie inne czynności wywołują we mnie zdecydowany sprzeciw. Irytują mnie. Wykonywanie tego co zwykle sprawia mi przyjemność staje się nudne, a tego co wyzwala u mnie obojętność, nieobojętne. Dlatego ten wpis będzie manifestacją mojego sprzeciwu wobec konieczności wykonywania jakichkolwiek czynności. Poza kilkoma słowami wstępu będzie zawierać tylko jedno. Przepis na pyszne ciasto, które pozwala choć na chwilę uciec przed upałem i, absolutnie przy okazji, wyładować nagromadzoną frustrację.

Ciasto jest bardzo proste i pod żadnym względem niewymagające. Jedynym warunkiem jego wykonania jest przełamanie wewnętrznego oporu i dokładne wykonanie wszystkich zawartych w przepisie czynności. Zaznaczam, że wbrew pozorom nie jest to łatwe i pomimo szczerej chęci rozładowania emocji może wywołać sprzeciw. Wystarczy jednak tylko wykonać czynności z przepisu, by pozbyć się wszelkich wątpliwości.

Przepis:

1 kg świeżych truskawek
2 galaretki truskawkowe

Biszkopt:
5 jajek
szczypta soli
160g cukru
100g mąki pszennej
35g mąki ziemniaczanej

Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania stopniowo dosypujemy cukier i żółtka (pojedynczo) a na koniec wymieszane mąki (łyżką, nie na raz). Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia (ja podwijam pod spod i nadmiary obcinam nożyczkami). Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temp. około 180stopni około 30-40 minut, do suchego patyczka (ja piekę 40 minut – pierwsze 30 minut z grzałkami włączonymi góra – dół, potem tylko dół). I teraz najważniejsze. Wyjąć gorący biszkopt i upuścić na podłogę z wysokości około 60cm a następnie z powrotem wstawić do wyłączonego piekarnika i tam niech stygnie, przy otwartych drzwiczkach. Z blachy wyjąć dopiero po całkowitym wystudzeniu. Przeciąć wzdłuż na dwie części. Ich grubość zależy od preferencji. Do placka zostanie użyta jedna z nich: cieńsza lub grubsza. Wybrany blat włożyć z powrotem do tortownicy.

Galaretkę przygotować według przepisu na opakowaniu. Ważne jest by dodać o ok 100 ml wody mnie. Odstawić galaretkę do częściowego stężenia. Truskawki pozbawić szypułek, umyć i wyłożyć bezpośrednio na biszkopt, tak by zajęły całą jego powierzchnię. Gdy galaretka uzyska konsystencję żelu, wylać ją na poukładane na biszkopcie truskawki. Nadmiar galaretki można zjeść. Schować do lodówki na kilka godzin, aż galaretka stężeje całkowicie. Podawać na zimno.

Przepis na biszkopt zaczerpnąłem z tekstu mojej żony Tort Minionek.

Tak. Upuścić. Rzucić. Poddać działaniu praw grawitacji. Najpierw go unieść, a potem pozwolić by opadł z przyspieszaniem dziesięciu metrów na sekundę kwadrat! Słowo upuścić użyte zostało w przepisie świadomie i z premedytacją. Oznacza ono wykonanie dokładnie tej czynności. Dokładnie. Podkreślam to, gdyż wiem że wbrew pozorom nie jest to wcale takie łatwe. Z doświadczeń wielu osób wynika, że wykonanie aż tak zdecydowanego ruchu wywołuje zazwyczaj wewnętrzny sprzeciw i całą masę wątpliwości. Włącznie z troską o stan podłogi i komunikację z sąsiadami. Należy odłożyć je na bok. Całkowicie podporządkować się przepisowi i po prostu upuścić tortownicę z biszkoptem na podłogę z wysokości kilkudziesięciu centymetrów.

Poczuć jak traci kontakt z dłońmi. Bezwolnie kieruje się w dół. Opada wraz z napięciem, irytacją i złością. Uderza z hukiem o podłogę. Nieruchomieje i zastyga. Jak dystans, który wyłania się spod emocji, ginących wraz z dźwiękiem uderzenia. Jak akceptacja stanu opadania i bezsilności wobec upadku. Jak przeświadczenie, że pomimo uprzedzeń i wątpliwości ten akt jest niezbędny i ma sens. Efekt? Równa powierzchnia. Doskonała puszystość. Doskonała konsystencja, dająca możliwość krojenia biszkopta w dowolnej grubości blaty. Biszkopt niemalże idealny.

Przepis na biszkopt można oczywiście wykorzystać do robienia każdego innego ciasta. Moja żona robi na jego bazie urodzinowe torty dla synka. Nie widzę też przeszkód żeby obłożyć biszkopt innymi owocami, zalać inną galaretką, dodać krem, bitą śmietanę lub cokolwiek innego. Jedzenie wyjętego prosto z lodówki, podczas największych upałów, schłodzonego, soczystego, słodko-kwaskowatego ciasta powinno należeć do przyjemności na najwyższym poziomie. Dlatego użycie ulubionych owoców czy dodatków jest wręcz wskazane. W moim domu przyjęło się, że są to truskawki i jest to truskawkowa galaretka. W końcu jeżeli już sam fakt konieczności podejścia do lodówki może wywołać sprzeciw, to niech chociaż myśl o jej zwartości wywoła radość i chęć do działania. Pomimo upału.

  • Czytam przepis i hym „upuść”. Czytam raz jeszcze. No jak wół jest „upuść”. Prowokacja or what? Czytam dalej i już wiem! Wstęp postu od razu się wyjaśnił! 🙂 Ale mimo to mam obiekcje..Nie będzie GO bolało? 😉

    • Nigdy się nie skarżył, ale następnym razem zapytam 😀

    • Hahaha 🙂 Prowokacja to niezły pomysł na cykl wpisów: naleśniki z sufitu skrobane, przypalona woda, jajecznica w skorupce, galareta parzona 🙂 😀 A co do biszkopta to ja wiem, ze go to boli, dlatego umywam ręce i nim nie rzucam. Rzuca nim Ewa 😀 Pozdrawiam!

      • Ha! Wiedziałam że taki łagodny człowiek jak Ty biszkoptu nie skrzywdzi! 😀

  • Masz świetny styl pisania 🙂 Moja mama też rzuca biszkoptem o ziemię, raz zbiła blachą kafle 😀
    Na pewno wypróbuję przepis, bo trzeba korzystać z ostatnich truskawek, szkoda, że tak szybko się kończą 🙁

    • Dziękuję 😀 Bardzo mi miło 🙂 A co do truskawek to już faktycznie ostatki… Coraz droższe i nieładne 🙁 Ale za to już sa maliny, zaraz będą jagody no i śliwki 🙂 Pozdrawiam!

  • Poprawka. Biszkopt jest idealny – gładki i wypukły przed upuszczeniem, nie opada od razu, tylko po jakimś czasie 🙂

    • Dziękuję 🙂 Poprawione 😀

  • Biszkopt! Również nim rzucam 😀 Wspaniały przepis na letni deser <3

    • Ekstra! 😀 Pozdrawiam 🙂

  • Nie piekłam nigdy biszkoptu bo generalnie jeśli chodzi o ciasta to jestem słaba 😀 Wygląda to wszystko bardzo pysznie. Szkoda tylko, że sezon na truskawki się już kończy .

    • Spoko. Truskawki za rok też będą 🙂 A ciasta to łatwiza. Wystarczy trzymać się przepisu. Najwyżej nie wyjdzie 😛 Pozdrawiam!

  • „Najpierw go unieść, a potem pozwolić by opadł…” Ty jesteś poetą!

    • Dziękuję :* 🙂 Ale to tylko fakty 😀

  • A ja uprawiam rzut biszkoptem już zawodowo 🙂

    • A jak było za pierwszym razem? 😀

      • Z pewną nutką nieśmiałości i niepewności 🙂

  • Powiem tak. Kiedy trzeba zrobić tort, biszkopt piecze moja mama, ja robię całą resztę. Takie ciasto z owocami i galaretką to też specjalność mojej mamy. Przyznaję, też próbowałam upiec biszkopt. Co wyszło? No zgadnij. Takie ciasto na zet. 😛 O rzucaniu dowiedziałam się jakieś dwa lata temu. Nie miałam odwagi. Ale moja mama też nie. 🙂 Wszystko przed nami. 🙂