365

13658496_603321313172420_292727458_n

Z wakacji zazwyczaj przywoziłem stertę niepotrzebnych rzeczy. Większość z nich prędzej czy później lądowała w koszu. Tak zwane pamiątki wypełniały tylko chwilową lukę, zaspokajały moją potrzebę posiadania czegoś. Sam nigdy do końca nie wiedziałem czego. Tym razem miało być inaczej. – Tym razem też było inaczej.

Tak zaczynał się mój pierwszy tekst, jaki opublikowałem na tym blogu dokładnie rok temu. Krótka opowieść nie o tym co z wakacji przywiozłem, ale co dzięki dwu tygodniowemu wyjazdowi udało mi się zdobyć. Tak samo mogę spojrzeć na ten pierwszy rok prowadzenia publicznego bloga. Mojego miejsca w sieci, które daje mi możliwość przekazywania mojej pasji, wiedzy i doświadczeń nie tylko zagubionym folderom na twardym dysku mojego komputera, czy kilku najbliższym osobom, ale każdemu kto tutaj trafi.

W sensie materialnym niczego w tym czasie nie zdobyłem. Nie stałem się posiadaczem dodatkowych środków na kocie, ani odbiorcą kuferków wypchanych prezentami od życzliwych firm. Nie zdobyłem szansy darmowego testowania urządzeń kuchennych czy uczestniczenia w równie darmowych warsztatach kulinarnych. Nie stałem się obiektem kultu. Nie jestem rozpoznawalny na ulicach mojego miasta. Nie stało się nic co mógłbym określić mianem sukcesu materialnego. Stało się coś o wiele bardziej ważnego. Zdobyłem w tym czasie coś czego się nie spodziewałem i co w moich oczach jest bezcenna wartością, prawdziwym skarbem w obliczu nic nie znaczących substytutów.

Tym czego nie planowałem, co najbardziej mnie zaskoczyło, co przekroczyło moje wszelkie wyobrażenia to Ty mój czytelniku. To ta jedyna wspaniała osoba, która w tym właśnie momencie skupia swoją uwagę na ekranie monitora, wyświetlaczu telefonu, tabletu lub innego urządzenia i poświęca swój czas by choć na tę jedną chwilę zajrzeć w głąb moich emocji i rozgościć się w mojej wizji rzeczywistości. To Twoje zainteresowanie, ślad w postaci komentarza, polubienie na profilach społecznościowych, to wreszcie sama wizyta tutaj.

Byłbym hipokrytą gdybym twierdził, że nie pragnąłem poklasku czy adoracji. Byłbym kłamcą, gdybym twierdził, że nie zwracałem uwagę na statystyki, że nie pławiłem się w próżności, obserwując wzrost liczb. Szybko jednak zrozumiałem, że aplauz czy owacje są tylko gestami. Szybko zrozumiałem, że ilość nie ma żadnego znaczenia. Gesty nie dostarczają mi satysfakcji i nie dają poczucia wartości. Liczby są natomiast tylko odzwierciedleniem tego, co o wiele ważniejsze.

Prawdziwą radość odnalazłem dopiero w świadomości tego, że za każdym wyrazem uznania, za każda liczbą znajdujesz się właśnie Ty. Że pisane przez mnie słowa są czytane. Że każde zdanie, akapit, wpis w części lub w całości trafia do Ciebie. Do jednej, konkretnej osoby. Do Twojego umysłu. Poruszając, być może Twoje emocje i być może, pozostając w Twojej pamięci na dłużej niż chwilę. Bez Ciebie żaden tekst nie miałby wartości i żadna linijka nie miałaby sensu. Byłaby jak obrastająca mchem antyczna rzeźba, której zastygłe członki na próżno wyrażałby w teatralnym geście niewysłowione emocje.

Dziękując Ci czytelniku, nie proszę Cię jednocześnie o nic. Dziękuję, że jesteś teraz. W rozbiegu trudno odnaleźć chwilę wytchnienia, co doskonale rozumiem. Mam nadzieję, że spotkamy się w kolejnych tekstach, przecież nic więcej ponad słowa podarować Ci nie mogę. Ziarenka moich emocji i przemyśleń.